Zdejmuj spodnie!

komentarze 4
Opowiadania
zdejmuj spodnie

Podążał sprężystym krokiem w kierunku jej pokoju. Rozglądał się po klasycznym wnętrzu długiego korytarza, szukając numeru 14. Pod jego stopami uginał się przyjemnie miękki dywan. Podobał mu się dyskretnie elegancki wystrój hotelu. Mierzył wzrokiem mijane drzwi. Z każdym kolejnym krokiem zbliżał się do jej apartamentu. Odczuwał niedosyt, który chciał wypełnić. Jak najszybciej. Natychmiast!

Płynęły sekundy. Wreszcie dotarł do drzwi z numerem 14. Zapukał.

— Proszę! Otwarte — usłyszał jej głos w środku.

Wszedł śmiało i rozejrzał się po pokoju. Leżała na łóżku. Miała na sobie cienki jasny sweter i niebieskie luźne jeansy. W pokoju unosił się zmysłowy zapach wanilii, bergamotki i delikatny blask gruszki. Zapamiętał woń jej perfum z wczorajszego wieczoru. Otulał ją, a jego kusił i uzależniał.

— Cześć Darek — przywitała go Marlena.

— Cześć — odpowiedział.

— Nie odpisałeś na wiadomości. Zastanawiałam się, co robisz — uśmiechnęła się nieśmiało.

Spojrzał w jej niebieskie oczy. Milczał. Sekundy mijały, a on łączył się z nią i porozumiewał bez słów. Opowiadał o swoim szaleństwie błyskiem swoich oczu. Czuł ekscytację. Usłyszał, jak zaczyna głęboko oddychać. Napierała dużo powietrza, a jej piersi unosiły się i swobodnie opadały. Były sprężyste z wyraźnie zaznaczonymi namiętnymi wierzchołkami. Podążał wzrokiem po jej ciele. Uśmiechnął się nonszalancko.

— Zdejmuj spodnie! — rzucił krótko i zdecydowanie. Bez cienia skrępowania.

Była oszołomiona żądaniem. Patrząc w jego oczy przez chwilę, zaczęła rozpinać guziki jeansów. Cały czas głęboko oddychała. Widział, jak jej ciało drżało. Poddała się jego poleceniu. Nie była w stanie myśleć i wyobrazić sobie tego, co może się wydarzyć. Chciała tego! Była tego pewna.

Zbliżył się do niej i usiadł obok. Patrzył, jak odsłania swoje ciało. Skryte pod przejrzystą bielizną. Wzbierało w nim pożądanie i napięcie. Odczuwał jej elektryzującą aurę. Czuł się odurzony jej perfumami oraz widokiem. Zbliżał się do szaleństwa.

— Jak mógł wytrzymać bez niej tyle godzin od wczorajszego wieczoru?! — myślał, obserwując jej ruchy.

Odsłaniała swoje uda i kolana. Pomógł jej zsunąć spodnie. Kiedy już uwolniła nogi, dotknął jej stóp. Przesuwał dłonie w kierunku kolan. Głaskał. Upajał się ich kształtem. Obserwował twarz i błyszczące oczy Marleny. Jej źrenice były wielkie z zaskoczenia. Przesunął się głębiej na łóżko, a jej nogi położył na swoich. Cała jego dłoń przylegała teraz do wewnętrznej strony ud Marleny. Przesuwała się powoli i zdecydowanie wyżej. Ominął jej łono i przesuwał się w kierunku brzucha. Zatoczył koło wokół jej pępka, głaszcząc delikatnie. Widział jak na jej skórze, pojawia się gęsia skórka. Teraz jego dłoń podążała wyżej, pomiędzy jej piersi. Jakby chciała dotrzeć do jej szyi. Zawróciła jednak w kierunku brzucha, a dalej pięknie zaznaczonych bioder. Ścisnął je. Wzbierało w nim pożądanie, kiedy mocno dotykał jej ciała.

Rozsunął nogi oszołomionej partnerki. Leżały teraz delikatnie rozłożone. Pochylił się, opuścił głowę w kierunku jej stóp i wkrótce dotykał swoim zarostem delikatną skórę Marleny. Drapał ją, przesuwając się coraz wyżej. Dłonią wędrował po jej ciele. Jakby chciał stworzyć dokładne wspomnienie jej kształtów w swojej wyobraźni na chwilę, kiedy będzie daleko. Drażnił jej miękką skórę na zmianę swoim krótkim zarostem i ustami. Przesuwał się wolno, ale zdecydowanie w kierunku kolan i ud. Słyszał jej nierówny oddech. Milczała, oddając się jego wzbierającemu pożądaniu. Jego usta zbliżały się do kobiecości, ukrytej pod na wpół przeźroczystej bieliźnie. Uniósł wzrok i spojrzał w jej oczy. Jego niecierpiące sprzeciwu dłonie nadal wędrowały. Głaskał jej ciało, by za chwilę ściskać fragmenty atłasowej skóry. Wsunął się po jej lekki ażurowy sweterek, objął jej pierś. Była naga, nieskrępowana biustonoszem. Doświadczał jej krągłości i delikatności.

Ponownie opuścił głowę, teraz w kierunku zbiegu jej smukłych nóg. Zębami przygryzł osłoniętą kobiecość. Usłyszał, jak wzdycha. Poczuł, jak jej tułów wygina się w łuk, a piersi wypinają się do góry. Dostrzegł, jak jej dłonie zacisnęły się na łóżku. Przygryzł jej kobiecość mocniej. Jej ażurowa bielizna była już wilgotna, czuł jej aromat. Jej naturalne zapachy… delikatne, ale równe intensywne jak perfumy. Z trudem panował nad swoim pożądaniem. Na zmianę przygryzał jej małe wzgórze, uciskał brodą i ustami wargi świątyni. Wypełniał jej kielich wzbierającym pożądaniem. Był kapłanem bogini. Chciał, aby wino pożądania nie mieściło się w tym wspaniałym pucharze, aby się przelewało. Mógłby je pić. Celebrował tę chwilę bez pośpiechu.

Szybkim ruchem zsunął jej bieliznę. Rozchylił jej nogi szeroko, a jego dłonie delikatnie leżały na uniesionych udach. Patrzył na jej ciało z góry bez skrępowania i z ciekawością. Widział ją całą. Spojrzał w jej oczy. Zbliżył się do jej twarzy.

— Teraz zanurzę się w tobie. Będę się upajał winem z twojego kielicha — wyszeptał.

Opuścił głowę. Jego usta przywarły do jej pełnych ust. Całowali się głęboko. Ich języki oplatały się wzajemnie w ekstazie pożądania. Przygryzali swoje wargi. Opętani szaleństwem. Czas płynął, sekundy zamieniały się w minuty. Jego dłoń wędrowała po jej ciele, by w końcu wsunąć się pod pośladek i ścisnąć go mocno. Cudownie sprężysty. Z jej pupy powędrował dalej w kierunku łona i rozpalonej świątyni. Położył całą dłoń na kobiecości. Masował ją mocno okrężnymi i powolnymi ruchami.

Po kilku momentach jego palce znalazły wilgotną drogę do gorącego wnętrza. Wsuwał je zdecydowanie, bez oporu. Czuł na palcach fale wzbierającego ciepła. Poruszał pewnie dłonią, coraz bardziej intensywnie. Mocno. W górę i dół. Słyszał, jak Marlena ciężko wzdychała i jęczała na zmianę. Nie przerywał ani na chwilę. Ścisnęła jego przedramię, na którym się oparł. Wbijała swoje pomalowane na czarno paznokcie w jego skórę. Im mocniej poruszał swoją dłonią, pobudzając wnętrze jej kobiecości, tym mocniej wbijała się w jego ciało. To rozpalało go jeszcze bardziej. Pożądanie wmieszane z bólem. Wspaniałe połączenie!

Chciał poczuć smak fal, które zwilżały palce. Jego usta opadły do jej łona, a język niecierpliwie szukał drogi do wrót różowej rozkoszy. Całował ją i kosztował. Jego palce nadal wypełniały jej wnętrze i poruszały się pewnie. Język badał szczegółowo każdy milimetr jej pełnych warg. Jej clitoris była nabrzmiała. Dotknął ją końcówką swojego języka. Marlena zacisnęła uda. Zaczął wirować wokół jej najwrażliwszego punktu. Raz wolniej, by za chwilę przyśpieszyć. Przywierał do niej całą powierzchnią języka. Czuł jej energię, przepływała przez niego. Byli połączeni w ruchach, doskonale zsynchronizowani.

Spomiędzy warg czuł wyrzuty ciepła. Ciało Marleny zaczęło gwałtownie pulsować. Nie przerywał pieszczot. Czuł, jak ciągnie go mocno za włosy. Sprawiała mu przyjemny ból. Chciała go odsunąć, ale on przywarł jeszcze mocniej do jej kobiecości i zdecydowanie penetrował palcami jej rozpalone do purpurowej czerwoności wnętrze. Jego usta i twarz spływały boskim winem z jej kielicha. Czas zwalniał.

— Zaraz wybuchnę! — krzyczała Marlena.

Nie panowała już nad swoim ciałem. Skurcze płynęły przez jej mięśnie. Spinała się, by za moment się wyprostować i znów rozluźnić. Mijały chwile. Jej stopy zaciskały się w łuki. Drżała. Patrzył w jej błędne wilgotne oczy i twarz ubraną w ekstazę. Położył dłoń na jej nagim brzuchu. Czuł wibracje jej ciała. Splótł swoją dłoń z jej dłonią. Ściskała ją z całej siły. Energia ciała wprowadzała Darka w trans. Upajał się jej widokiem. Bezbronnej, targanej falami orgazmu. Mijały kolejne chwile, a jej ciało harmonijnie się rozluźniało. Patrzyła na niego łagodnie z delikatnym uśmiechem. Leżeli teraz obok siebie. Otoczeni unoszącym się błogim aromatem kadzidła jej świątyni.

Wolisz słuchać? Włącz poniżej opowiadanie na Spotify!

Spodobało ci się to opowiadanie? Przeczytaj również Zapomniałem jaki to był dzień

4 Komentarzy

  1. WOW! Dziękuję Dominika, to najlepsza recenzja moich wysiłków pisarskich🙂

  2. Dominika mówi

    Nic nie powiem.. Bo mam zamknięte oczy, serce mi bije za szybko i dobrze, że za chwilę idę pod prysznic..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.