Szminka

komentarze 2
Opowiadania
szminka

Stała przed lustrem w delikatnej koronkowej koszulce. Rozczesywała długie czarne i lśniące włosy. Malowała usta szminką. Intensywnie czerwoną Wild Ginger Toma Forda. Jego ulubioną. Patrzył na nią. Wodził wzrokiem po jej całej postaci. Zbliżył się do niej. Patrzył w jej oczy, odbite w lustrze. Od razu dostrzegła ten wzrok, znała go doskonale. Położył dłoń na jej biodrze. Uśmiechnął się.

Lubiła jego zdecydowane dłonie. Teraz snuły się po całym jej ciele. Dotykał ją mocno, całą ich powierzchnią. Chwytał jej szyję, biodra, piersi. Drapał kilkudniowym zarostem. Nigdy nie prosił jej o pozwolenie. Nie pytał, jak ma ją dotykać. A mimo to robił to w sposób, którego nigdy nie doświadczyła i doprowadzał ją do przyjemnego stanu odurzenia. Zawsze czekała na ten dotyk, a samo wspomnienie przyprawiało ją o przyjemne dreszcze.

Objął ją. Zaczął wsuwać dłoń pod koszulkę i wolno przesuwał do góry. Bez pośpiechu. Czuła ciepłą powierzchnię jego dłoni. Cały czas patrzył w jej oczy. Wiedziała, że mu ulegnie. Za każdym razem czuła ekscytację i napięcie. Zbliżył swoje usta do jej szyi. Przygryzł ją. Czuła jego gorący oddech i drapiącą brodę. Jak on to robi? Myślała. Nie przerywając malowania ust i równocześnie przyglądając się odbiciom ich postaci. Dotykał jej dłoni. Chwycił szminkę. Uśmiechnął się zawadiacko. Jej sutki sterczały, czekając na jego dotyk. Odsłonił jej piersi i sprawnym ruchem zdjął jej koszulkę. Stała teraz w skąpych koronkowych figach. Jej nogi osnuwały czarne pończochy wykończone szerokim pasem.

Teraz on miał szminkę. Widział w lustrze odbicie jej kształtnych piersi. Wziął między palce kawałek pomadki. Obserwowała jego ruchy zaskoczona. Dłonią zbliżał się do jej nagich krągłości. Nabrzmiałych sutków. Dotknął ich szminką. Zdecydowanie, bez proszenia o pozwolenie. Patrzył na jej namalowaną zaskoczeniem twarz. Roztarł szminkę na jej sutkach. Ściekał je mocno, ale z wyczuciem. W sposób, który wywoływał w niej szaleństwo. Szybkim ruchem odwrócił ją do siebie. Patrzył w jej oczy. Widział w nich pełną akceptację. Całował jej dekolt i objął krągłości. Chwycił końcówki jej piersi do ust, ssał je mocno. Ona odchylała głowę do tyłu, prężyła się. Ofiarowała mu siebie.

Jego dłoń przesuwała się w kierunku bioder i dalej skręcała na jej pośladki. Znów chwycił ją mocno. Całą dłonią. Przycisnął swoim ciałem. Wgryzał się w jej szyję. Czuła jego zęby zanurzające się w skórę. Jak spragniony wampir… Czuła jego pożądanie, napierało na jej brzuch i gorące łono. Rozchylał ją. Dłoń bez skrępowania sięgała w kierunku jej sklejonych sokiem warg. Masował ją wolnymi eliptycznymi ruchami. Lubił dotykać seksowny pasek prowadzący do kobiecości. Jego głowa zaczęła podążać w dół. Drapał ją swoim pięciodniowym zarostem. W dół i górę.

– Chce poczuć zapach i smak twojej cipki – wyszeptał.

Jego twarz zatrzymała się naprzeciwko jej rozchylonych nóg. Położył dłonie po obu stronach jej łona i kciukami rozchylił zaczerwienione wargi. Położyła ręce na jego głowie. Wiedział, co wydarzy się za chwilę. Nagle wstał. Patrzyła zaskoczona. Zbliżył się do jej ust i zaczął głęboko całować. Podczas gdy jego palce zanurzały się w jej gęstej kobiecości. Teraz jej dłoń podążyła na spotkanie twardego penisa. Chciała go objąć dłonią, poczuć jego ciepło i grubość. Masować jego nabrzmiałe jądra. Lubiła, kiedy były duże. Jej dłoń wędrowała po całej męskości w górę i dół. Wiedziała jakie tempo lubi. Jego kutas był gruby i równomierny.

Przyciągnął jej głowę do swojego rozkroku. Objęła ustami jego główkę i zaczęła lizać po całej długości, oblizywała jego jądra. Ssała, rozmazując na nich szminkę. On spoglądał w oczy swojej kochanki i rozchylał jej usta szeroko. Zanurzał dłoń we włosach. Zaczyął zdecydowanie ruszać biodrami. Patrząc cały czas w jej oczy, pieprzył jej usta. Rozcierając je kciukiem, żeby były jeszcze bardziej czułe i wsuwa kutasa głębiej, po samą nasadę. Cały czas patrzy w jej błyszczące oczy.

Mam coś dla ciebie – wyjmuję cieniutką obróżkę z łańcuszkiem i zakłada na jej smukłą szyję. Prowadzi ją na delikatnej biżuterii. Każe jej się wypinać jak kotce.

– Tyłek do góry – mówi zdecydowanie.

Każe jej klęknąć w podparciu z wypięta pupą.

– Nie ruszaj się – mówi.

Obchodzi ją dookoła i ogląda. Klęka od tyłu i przybliża twarz do jej tyłka i ud. Wdycha jej zapach. Widzi, jak kotka zaczyna drżeć. Unosi się i obchodzi, patrzy na swobodnie opadające piersi. Dotyka ich, drażni, pociąga i chwyta mocno. Później przeciąga mocno dłonią od karku po linii kręgosłupa, przez kość ogonową. Gwałtownie wsuwa palce w jej soczysty środek.

Kiedy kończy, staję przed nią i przyciąga bliżej za łańcuszek. Patrzy w jej oczy i wpycha do ust fallusa.

– Ssij go mocno suczko. Głęboko! Zlizuj moje soki posłusznie – wydaje komendy.

Cały czas w jednej dłoni trzyma łańcuszek swojej kotki, a drugą masuje jej głowę. Rozpycha się w jej ustach zadowolony. Ona czuje mocny strumień w ustach. Przytrzymuje ją chwilę, zanim uwolni, aż połknie i zliże jego ekstazę. Jest jej dużo. Całą ją przyjmuje i połyka, nie przestając ssać. Robi to jeszcze mocniej, jakby chciała wyssać całą zawartość jąder. Słucha, jak jęczy. Jest rozpalona i zmęczona. On nie przestaje.

– Teraz ja Cię wypieprzę – mówi.

Przechodzi, żeby obejrzeć jeszcze raz jej wypięty tyłek. Obserwuje, jak wypływa z niej gęsty nektar. Jest nabrzmiała i purpurowa, rozwarta i zapraszająca do środka.

– Cudowny widok! – komentuje.

Obraca ją na plecy, rozsuwa jej uda maksymalnie. Przywiera cała do podłogi. Widzi ją w całej cudownej okazałości. Przyciska swoje usta do cipki, żeby poczuć jej smak. Wwiercić się językiem. Przygryźć wargi. Jest całkowicie uległa i gotowa. Zbliża swojego penisa do jej rozwartej szparki. Masuje rozpaloną łechtaczkę w kierunku wejścia do jej kobiecości. Bawi się nią. Wsuwa się w nią i wysuwa. Wypełnia ją. Dociska jądra do jej warg. Ściska jej pośladki. Teraz należy do niego. Oddycha ciężko. Uderza rytmicznie i mocno w jej łono swoim. Jakby chciał wejść cały z jądrami. Rozpycha się w każdą stronę. Mocno. Zwalnia i przyśpiesza. Penetruje ją głęboko. Uciska jej najgłębsze miejsca. Czas się zatrzymuje, a w jej oczach widzi obłęd ekstazy. Czuje jej uderzenie ciepła i skurcze. Całe jego łono jest mokre w jej nektarze. Nie przestaje. Ona jęczy głośno z rozkoszy, nie jest w stanie się opanować. Nie chce się opanować! Oddycha głęboko. Faluje w transie kilka kolejnych chwil, aż opada wyczerpana.

– Czuję, jaka jesteś nabrzmiała, wyczerpana skurczami orgazmu – mówi cicho do jej ucha.

– Jestem obolała, ale dajesz mi ogromną rozkosz – wyszeptała mu.

– Było cudownie! – powiedział.

– Tak. Było jak chciałam!

Wolisz słuchać? Włącz poniżej opowiadanie na Spotify!

Spodobało ci się to opowiadanie? Przeczytaj również Pociąg

2 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.